Bo to był tylko pies - Skandal w Kościelcu

ZE WZGLĘDU NA DRASTYCZNĄ TREŚĆ I ZDJĘCIA PROSZĘ OSOBY WRAŻLIWE I DZIECI O NIE CZYTANIE TEGO ARTYKUŁU.

 

Dsc01645_article

 

W dniu 30.09.2010r ok. godz. 16.00 anonimowy rozmówca powiadomił telefonicznie Kier. Schroniska Dla Bezdomnych Zwierząt w Kaliszu , że w Kościelcu w samym centrum wioski leży konający w męczarniach pies. Ze względu na odległość z Kalisza do Kościelca i konieczność natychmiastowej pomocy lekarskiej kierowniczka Schroniska poinformowała rozmówcę, żeby ten ściągnął najbliższego lekarza weterynarii. Oświadczyła też , że wszelkie koszty z tym związane pokryje Schronisko w Kaliszu . Sprawę uważaliśmy za załatwioną.
Godzina 19.30 – koordynator interwencji Straży Zwierząt HA & TOZ otrzymuje kolejne zgłoszenie od innego tym razem informatora , że pies w dalszym ciągu leży na chodniku i skamle z bólu.
Natychmiast organizujemy wyjazd do Kościelca wraz z lekarzem weterynarii. Na miejscu widok przerażający. Pies leżący na gołej ziemi, skrajnie wyziębiony , pół przytomny charczący z bólu.
Psa zabieramy do Kalisza. Niestety blisko dwugodzinna reanimacja kończy się zgonem zwierzaka.
Pozostały pytania czy był powiadomiony miejscowy lekarz, czy przyjechał na miejsce wypadku a jeżeli tak dlaczego nie udzielił pomocy zwierzęciu.
Pierwsze ustalenia są tak bulwersujące , że aż trudno uwierzyć. Okazuje się , że miejscowa lekarka wet. została powiadomiona lecz odmówiła przyjazdu stwierdzając , że w okolicy często są przypadki potrąceń psów i na takie zdarzenia jeżdzić nie będzie. Było to dla mnie tak nieprawdopodobne ,że zwątpiłem w prawdziwość słów osoby informującej mnie o takiej postawie lekarki.
W dniu 01.10.2010r postanowiliśmy porozmawiać z lekarką przedstawiając się jako właściciele nieszczęsnego psa.
To co usłyszeliśmy rozwiało nasze wątpliwości. Okazuje się , ze lekarka faktycznie odmówiła przyjazdu bo jak stwierdziła powinien przyjechać lekarz ze Schroniska w Kaliszu bo jemu za to płacą ??
Właściciel psa nie był znany, zatem kto jej pokryje koszty a nawet jakby przyjechała nie mogłaby uśpić czy nawet leczyć zwierzęcia bez zgody właściciela.Niech zatem pies kona w męczarniach a właściciele lepiej pilnują swoich psów.
Tak,to wszystko nieprawdopodobne. Niestety prawdziwe. Widać dla tej Pani liczą się tylko pieniądze, że pieniądze przesłoniły jej elementarne zasady etyki lekarskiej a nawet zwykłego człowieczeństwa.
Osoba o takich zasadach etycznych i moralnych nie może wykonywać zawodu zaufania społecznego . Stowarzyszenie Help Animals złoży do Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej w Poznaniu wniosek o odebranie tej lekarce prawa wykonywania zawodu.
Niestety to był tylko pies i nie ma podstaw prawnych , żeby Panią tą pociągnąć do odpowiedzialności karnej a na to swoja postawą w pełni zasługiwałaby.
Wstyd Pani doktor.

 

 

Dsc01644_thumbnail2
Dsc01643_thumbnail2
Dsc01642_thumbnail2
Dsc01641_thumbnail2
Dsc01640_thumbnail2
Dsc01639_thumbnail2
Dsc01638_thumbnail2
Dsc01637_thumbnail2
Dsc01636_thumbnail2
Dsc01635_thumbnail2
Dsc01634_thumbnail2
Dsc01635_thumbnail2
Dsc01634_thumbnail2
Dsc01633_thumbnail2
Dsc01632_thumbnail2