Interwencja 24 luty

Najbardziej przykrym i niesprawiedliwym momentem jest kończące się życie szczeniaka… Małe gasnące ciałko, które nie było w stanie dorosnąć…

Takiej interwencji podjęłyśmy się kilka dni temu…

Był, żył króciutko..tylko kilka miesięcy gdzieś na wsi…

Gdy zachorował, zasłabł.. jego właściciel wrzucił go do kurnika i tam to psie maleństwo zdane było samo na siebie….

Maluszek walczył, najpierw sam, niestety nie wiemy jak długo… później znalazłyśmy go my, wzięłyśmy szybko na rękę i pojechałyśmy do lekarza…
Nie było czasu na rozmowy z właścicielem, który stwierdził, że pies się przybłąkał.

Maluszek był bardzo chudy, odwodniony i kompletnie bez sił… Patrzył na nas, jakby chciał powiedzieć żebyśmy go nie skreślały i zawalczyły o niego, że warto…

A my przecież się nigdy nie poddajemy, nawet w tych najbardziej beznadziejnych sytuacjach walczymy do końca…

Mały dostał antybiotyk, kroplówki z witaminami, miłość i opiekę, której prawdopodobnie nigdy nie miał…. Zabrałyśmy go do domu tymczasowego Help Animals, tam dostał kolejną kroplówkę, nasza wolontariuszka czuwała przy nim całą noc….

Niestety zlekceważenie objawów i zaniedbanie było tak silne, że psiątko poddało się, nie miało już siły walczyć dalej, nawet z naszą pomocą nie przeżyło nocy….

Wiemy, że właściciel nas okłamał na wielu płaszczyznach.
Poniesie konsekwencje zarówno finansowe jak i prawne.